RÓŻNICA REAKCJI

Różnią się oni pewnymi reakcjami mogącymi stawiać ich częściej w sytuacji opozycyjnej do środowiska, ale przecież z różnych przyczyn i z różnym rokowaniem na przyszłość. W każdym przypadku rzecz wymaga odręb­nej analizy i specyficznego działania. Może być ono nastawione na zmianę środowiska bądź na zmianę psychiki podopiecznego. W każ­dym z tych przypadków te same elementy występują raz jako przyczy­na, a innym razem jako efekt. Kłóci się to z tendencją ludzkiego myśle­nia starającego się uchwycić logikę zdarzeń, ich ciągłość i próbującego zamknąć to wszystko w jeden system. W pewnym stopniu jest to moż­liwe. Tak jak możliwe jest zrozumienie istoty konfliktu, w jaki wchodzi podopieczny. Jest to zwykle konflikt ze środowiskiem, którego ewentu­alne przyczyny psychologiczne wynikają z niezaradności, z nieznajo­mości siebie, a tym samym z błędnej orientacji w środowisku. Efek­tem bywa odrzucenie przez innych (nawet najbliższych) i zakwalifiko­wanie do kategorii osób, które należy poddać społecznej izolacji. Ko­nieczność szybkiego podejmowania decyzji, ferowania wyroków, ocen, a więc pewna powierzchowność, to brzydka cecha naszych czasów.

WIELE OFEROWANYCH KONCEPCJI

Współczesna psychologia oferuje nam wiele koncepcji człowieka oraz tego, co określa się jako psychikę. Podstawowe omówiliśmy przy okazji prezentowania specyfiki teorii pracy socjalnej. Ich krytyka opie­ra się na założeniu pedagogiki społecznej i samej teorii pracy socjalnej, a metodą myślenia jest rozumienie różnic w wykorzystywaniu przez nie propozycji dyscyplin towarzyszących. Dzięki temu powstaje szansa do­konania syntezy znoszącej niektóre z dotychczas postrzeganych sprzeczności. Pedagogika społeczna nie broni nam sięgania do wiedzy psychologicznej. Jedną z subdyscyplin psychologii jest psychologia kli­niczna. Bliska praktyki, stwarza wiele możliwości dla wykorzystania jej w pracy socjalno-wychowawczej. Wynika to z poznania charakteru tej dyscypliny w konfrontacji z wymogami pracy socjalnej i pedagogiki społecznej.Uznaliśmy, że podopieczni pracownika socjalnego są jakąś specy­ficzną kategorią ludzi (jako przedmiot zainteresowania pracownika so­cjalnego), choć obowiązuje zasada, aby traktować ich jak wszystkich innych ludzi i poddawać tym samym prawom i wymaganiom.

POMOC W ROZWIĄZYWANIU PROBLEMÓW ŻYCIOWYCH

Praca socjalno-wychowawcza, podobnie jak każda działalność zawo­dowa, wymaga, by jej wykonawca odpowiedział na pytania o to, co ma zrobić i w jaki sposób chce to wykonać. Ostatecznie sprowadza się ona do ustalenia i zrealizowania optymalnego planu działania, który w opar­ciu o różne aspekty oceny rzeczywistości uwzględnia poczynania w różnych warunkach. Gdy pierwsze z postawionych powyżej pytań odniesiemy do oceny środowiskowych warunków pracy socjalnej, to postawione w stosunku do osobistych planów życiowych podopiecz­nych przyniesie odpowiedź na drugie z zadanych pytań. Podobnie dziać się będzie przy zmianie kierunku rozumowania, a pominięcie któregoś z tych etapów narazi nas na popełnienie błędów i, w konsekwencji, po­zbawi nasze działanie waloru skuteczności. Stąd wniosek, iż każdy z elementów formalnej analizy musi być oświetlany z kilku stron. Ta wielostronność powinna być konstytutywną cechą badań pedagogicz­nych w pracy socjalnej. By zadośćuczynić tej zasadzie, należy uświado­mić sobie fakt, że praca socjalna nie może się opierać wyłącznie na przyjęciu założenia, że człowiek jest podmiotem własnych powodzeń i porażek, choć ważne jest to, jak sam siebie postrzega.

MOŻLIWOŚĆ ZMIANY

Praca socjalna jest pomocą tylko wtedy, gdy jest współdziałaniem opartym na idei budowania więzi międzyludzkich jako siły napędowej życia ludzi. Pracownik socjalny jako mediator dostarcza ludziom infor­macji o podopiecznym, a z kolei jemu informacji o tych, którzy tworzą jego środowisko. Umiejętność pomijania pewnych wniosków i podkre­ślania innych może decydować o powodzeniu w pracy środowiskowej. Wydaje się, że należy propagować zasadę „ograniczonego zaufania” ja­ko klucza do właściwych wyborów w omawianej kwestii. Zasada ta od­nosi się zarówno do pracownika socjalnego, jak i innych uczestników działań. Twórczość w pracy socjalnej ujawnia się najpełniej w umiejętności kształtowania stosunków społecznych. Jest to gra, która wymaga zrozu­mienia ich istoty. Praca socjalna będąc wyłącznie zastępstwem czy try­wialną kompensacją jest oszustwem, jeżeli ogranicza się tylko do tego. Jest pomocą, a więc wychowaniem, jeżeli pobudza do walki, do zmia- ny przyjętego sposobu zachowania. Jest pomocą organizując ludzi.Poczucie możliwości wyboru różnych metod postępowania daje pra­cownikowi socjalnemu szansę pozbycia się tragicznego dualizmu od­dzielającego jego ego od świadomości innych. W działaniu znosi się podział świata na kategorie, grupy przywilejów itp., choć nadal ma się pełną świadomość ich istnienia. Wierzy się w możliwość zmiany, gdy próbuje się zmieniać.

KONKRETNA POMOC

Pracownik socjalny świadczy konkretną pomoc człowiekowi w kon­kretnej sytuacji życiowej, ale aby to zrobić efektywnie, musi myśleć o  człowieku w wymiarze szerszym, bo również osobistym. Jest tak tylko wtedy, gdy ujmuje człowieka (także siebie) na tle szerszej zbiorowości. Jak stwierdza J. Majka: „Miłość, podobnie jak wolność, jest formą istnie­nia istot rozumnych, motorem ich działania. Nie przejawiają one bowiem inaczej swojej egzystencji, jako istoty rozumne, jak tylko przez działanie, a nie działają inaczej jak tylko dążąc do uczestnictwa w wartościach transcendentnych, ażeby w ten sposób osiągnąć wyższą doskonałość, aby pełniej być”. Jest to cecha życia społecznego, konstytutywny element więzi społecznej. Wiara jest tu czynnikiem niezbędnym.Praca społeczno-wychowawcza jest zatem organizowaniem środowi­ska przez tworzenie społecznych więzi. Jako sztuka wymaga konse­kwencji w stosowaniu reguł humanistycznego podejścia do człowieka. Gdy staje się działaniem opozycyjnym w stosunku do przyjętych reguł społecznych podziałów, to stając się walką, miewa również siłę jedno­czenia ludzi wokół spraw kształtujących życie społeczne. Wymaga jed­ności z ludźmi i poczucia godności mieszczących się w etosie pracow­nika socjalnego.

PSYCHOSPOŁECZNA RZECZYWISTOŚĆ

Jako pojęcie oznacza rzeczywistość psycho­społeczną, która ujawnia się empirycznie w postaci osobistych, indywi­dualnych i oryginalnych wersji problemu tworzących przedmiot kultu­ry duchowej, lecz jednocześnie zawsze poprzez działanie stałych, psy­chologicznych mechanizmów reagowania na rzeczywistość. W tej sytu­acji środowisko niewidzialne przestaje być niewidzialne, jeśli ujawnia się jako aktywność ludzka. Staje się to bardziej widoczne, gdy ujmiemy pracę socjalno-wychowawczą jako kształtowanie aktywności człowie­ka poprzez pomoc w rozwiązywaniu jego życiowych problemów oraz pomoc w tworzeniu celów życiowych na poziomie umożliwiającym człowiekowi samodoskonalenie i kształtującym odpowiednio wysoką samoocenę. Dalej zatem będziemy mówić o traktowaniu środowiska przez człowieka w zależności od jego wersji postrzegania i reagowania na nie. Ten kierunek analizy zgodny jest z tradycją pedagogiki społecz­nej i nie oznacza rezygnacji z podstawowej formuły ujmowania wycho­wania jako przekształcania środowiska siłami tego środowiska oraz po­mocy w rozwoju. Stanowi raczej jej uzasadnienie funkcjonalne.

BUDOWANIE WIĘZI SPOŁECZNYCH

Budowanie więzi społecznych bywa też efektem ich subiek­tywnego niszczenia (świadomość zmienności rzeczy) w planie funkcjo­nowania adaptacyjnych i przeciwstawnych im tendencji w aktywności człowieka w środowisku jego życia. Wyrazem zrozumienia tej prawi­dłowości jest stworzone przez H. Radlińską pojęcie środowiska niewi­dzialnego. Jak stwierdza A. Kamiński: „Radlińska nadała środowisku niewidzialnemu charakter metafizyczny i ujęła je idealistycznie jako środowisko obiektywne”. Jednakże ta wyjątkowa w życiu Radlińskiej próba filozoficznego dopełnienia pedagogiki społecznej została wnet porzucona i Radlińska powróciła do realistycznego traktowania swej pedagogiki jako dyscypliny wyłącznie praktycznej. W szczególności powróciła do traktowania środowiska „niewidzialnego” jako środowi­ska kultury duchowej — środowiska psychicznego, zaś środowiska „obiektywnego” — jako po prostu przeciwstawnego wobec środowiska „subiektywnego”. Ten teoretyczny powrót nie jest być może przypad­kowy. To co przyjęto rozumieć jako środowisko niewidzialne, ujawnia się w toku analizy raz jako środowisko obiektywne, innym razem jako środowisko subiektywne.

SFERA SPOTKANIA KONCEPCJI

W dotychczasowych rozważaniach staraliśmy się ujawnić, w jaki sposób poznanie struktur środowiska życia podopiecznych może wpły­wać na charakter i kierunek zadań stawianych sobie przez pracownika socjalnego. To co typowe przeplata się tu z tym, co indywidualne i trze­ba zgodzić się z A. Kamińskim, który zauważył, że „sferą, w której oby­dwie te koncepcje spotykają się, jest sfera powtarzających się, istnie­niem trwałych zbiorowości uwarunkowanych styczności osobnika z drugimi ludźmi”. Powodzenie poczynań socjalno-wychowaczych zależy zatem od tego, w jaki sposób pracownik socjalny widzi środowi­sko podopiecznego i na ile jest w stanie pozbyć się widzenia go w spo­sób schematyczny. Jest to możliwe w przypadku połączenia się jego su­biektywnego doświadczenia z grupową, zawodową koncepcją przekła­dania tego, co społeczne na to, co indywidualne. Gdy uda nam się wyjść poza środowiskową koncepcję ludzkich zachowań poprzez stwierdze­nie jej w naszym subiektywnym myśleniu, to osiągamy stan do którego dążymy.

W PRZYPADKU SAMOTNOŚCI

Czy w przypadku samotności nie radzącej sobie z codziennością starać się o odnalezienie współtowarzyszy, czy po pro­stu wzmocnić wolę do samodoskonalenia przez oddziaływanie „twarzą w twarz”? W każdym przypadku należy szukać rozwiązań alternatywnych opierając się na wielokierunkowej analizie. Jeśli proces ten obejmie samo­świadomość pracownika socjalnego, uzasadni ona jego działanie i pozwoli zachować przekonanie o słuszności własnych poczynań. Łatwiej znieść wtedy sytuację, gdy działanie zmierzające na przykład do zacieśnie­nia więzi rodzinnej wiąże się z wysokim ryzykiem narażenia się na odrzu­cenie ze strony podopiecznych. Takie zdarzenia rekompensowane są efek­tami działania. Zerwanie kontaktów z podopiecznymi w niektórych sytu­acjach może zaowocować osiągnięciem pozytywnego wyniku działania. Weryfikację tej nadziei osiąga się poprzez uzyskiwanie informacji pośre­dnich o stanie funkcjonowania rodziny. Daje to również szansę nowej oceny kontaktów rodziny ze środowiskiem bliższym i dalszym.

KONIECZNOŚĆ WYSTAWIANIA OCEN

W pracy socjalno-wychowawczej jej wykonawca spotyka się z ko­niecznością wydawania ocen. Postrzegając jednostkę na tle jej środowi­ska zmuszany jest do rozstrzygnięcia, czy przyczyną potrzeby pomocy jest środowisko, czy tkwi ona w podopiecznym. Z reguły dochodzi do wniosku, że „wina” jest obustronna. Zdarza się często, że brakowi zarad­ności podopiecznego towarzyszy niechęć osób z najbliższego otoczenia jak i tych, które spotykają się z nim na gruncie zawodowym czy towa­rzyskim. Może być też tak, że podopieczny negatywnie ocenia ludzi, z którymi się kontaktuje, i sam niszczy szanse nawiązania przyjaciel­skich stosunków. Czyniąc tak, zawsze potrafi znaleźć racjonalne uzasa­dnienie dla swojego postępowania. Gdy pracownikowi socjalnemu uda się pozbyć przymusu oceniania w sposób autorytatywny, to i tak stoi przed koniecznością odpowiedzi na pytanie, czy należy dążyć do odbu­dowy więzi burzonej przez brak zaufania, czy też doprowadzić do po­wstania więzi nowej, tworzonej w oparciu o styczności z innymi kręga­mi środowiskowymi. A zatem, czy w przeciwdziałaniu alkoholizmowi ojca lub matki dążyć do zacieśnienia więzi w rodzinie, czy poszukiwać pomocy z zewnątrz.