W TOKU DOŚWIADCZEŃ

Jednocześnie w toku doświadczeń kształtuje się przekonanie, że można i trzeba działać zgodnie z tymi za­sadami. W tej sytuacji wiedza pracownika socjalnego nie musi być je­szcze jednym elementem przymusu, zniewolenia dla niego i jego podo­piecznych. Nie musi skłamać go do emocjonalnego angażowania się w każdy przypadek. Dostarcza mu po prostu informacji, czy w określo­nym momencie swego działania opierać się powinien na kontaktach z ludźmi z najbliższego środowiska podopiecznego, czy też szukać po­mocy u specjalistów typu psycholog, lekarz, pielęgniarka, nauczyciel, kurator sądowy itp. Przez ludzi najbliższego środowiska rozumiemy tu krewnych, członków rodziny, sąsiadów, kolegów z pracy, znajomych z lat szkolnych, autorytety nieformalne. Często w działaniu potrzebna jest kombinacja autorytetów formalnych i nieformalnych. Plan pracow­nika socjalnego powstaje zawsze w oparciu o połączenie wielu elemen­tów oraz wielu struktur zewnętrznych (społecznych) i wewnętrznych (indywidualnych). Warunkiem skuteczności działania jest ich uzgo­dnienie wraz z nadaniem odpowiedniej dynamiki każdemu z poszcze­gólnych elementów całości. Trzeba wiedzieć, z czym walczyć i za po­mocą jakich środków. Trzeba wiedzieć, co popierać, by uniknąć walki.

WIEDZA PSYCHOLOGICZNA

W warstwie wiedzy psychologicznej musimy jednak odwołać się do poglądów psychologów, aby uszczegółowić nasze roz­ważania poprzez wskazanie przykładów, których źródeł należy szukać w rzeczywistości teoretycznej. Gdy mowa o kontekście, to stwarza go rzeczywistość pracy socjalno-wychowawczej, w której pracownik so­cjalny musi sobie radzić z problemami dotyczącymi wszystkich okre­ślonych kategorii ludzi, pracując zarówno z jednostką, jak i środowi­skiem. Wykorzystuje zatem wiedzę o środowisku na równi z wiedzą o    indywidualnych reakcjach na nie oraz wiedzą filozoficzną informują­cą go o tym, co przyjmować powinien jako wyjaśnienie sensu działania humanitarnego, a co tworzy się (o ile nie jest hamowane przez sztyw­ność struktur) w dyskusjach ludzi związanych z profesją. Wszystko to służyć ma temu, by pracownik socjalny byl gotowy uznać prawo do in­ności u każdego ze swoich podopiecznych, będąc jednocześnie pew­nym, że działanie każdego człowieka opiera się na tych samych zasa­dach, które — gdy są rozpoznawane i rozumiane rzeczywiście głęboko, dają prawdziwy obraz człowieka.

OD STRONY TREŚCI

Zajął się więc ich badaniem, zaś K. Dąbrowski poszukiwał po­zytywnych aspektów zaburzeń wyrażających się procesami doskonale­nia się ludzi, przez otoczenie uznawanych nieraz za odmieńców. W tym sensie drogi obu naukowców rozeszły się nieco, mimo że zmierzali do tego samego celu. I cel ten obaj osiągnęli, choć rezultaty ich prac są róż­ne. Można zaryzykować twierdzenie, że jeden z nich odnosił sukcesy z jednostkami, które wymagały wzmocnienia zewnętrznego w sposób jawny, a drugi z tymi, którzy potrzebowali go w sposób pośredni i ukry­ty; jeden z tymi, których trzeba było przekonać o tym, że są potrzebni innym ludziom ze względu na swoje walory osobiste, drugi z tymi, któ­rzy zapragnęliby być potrzebni tylko wtedy, gdy uwierzą, że inni ludzie potrzebują ich bez względu na to, co oni sami o sobie myślą.Podsumowując nasze rozważania możemy spojrzeć na nie od strony treści ich samych, od strony treści będących ich przedmiotem oraz od strony treści tworzących ich kontekst (treść przytaczanych teorii). W ten sposób treści przeciwstawne mogą się uzupełniać. W odniesieniu do koncepcji przedstawionych powyżej syntezą są rozwiązania meto­dyczne mówiące o zasadach postępowania terapeutycznego.

ZABURZONA SYNTEZA

Synteza ta jest zaburzona, gdy człowiek nie posiada umiejętności konstruowania pla­nów życiowych, stawiania sobie zadań. Podobnie dzieje się, gdy uszko­dzona jest sfera reagowania uczuciowo-wolicjalnego oraz wtedy, gdy mamy do czynienia z błędną orientacją w środowisku zewnętrznym. Ma to miejsce w przypadku nieumiejętności ujmowania zasady przyczyny skutku w odniesieniu do procesu konfrontowania oczekiwań własnych z oczekiwaniami środowiska. Uznaje się wtedy swoją działalność za nieskuteczną bez względu na jej rezultaty. A. Kępiński opisał wymianę informacyjną oraz zajął się analizą konsekwencji wynikających z braku harmonii w strukturze jej elementów. Tym co zbliża go do K. Dąbrow­skiego jest przekonanie, że zaburzenia te nie wynikają z inności tych, którzy im podlegają; inności spowodowanej odrębną strukturą psycho­fizyczną. Inność ta wynika z różnego rozkładu tych samych elementów. Podobnie rozumował K. Dąbrowski, a jednak stworzył koncepcję w pewnym stopniu przeciwstawną, ujmując dezintegrację jako proces pozytywny, podczas gdy dla A. Kępińskiego powoduje ona negatywne skutki.

PODJĘTE ZBLIŻENIE

W pierwszej z nich organizm podej­muje decyzję o zbliżeniu się do otoczenia bądź oddaleniu odeń,o    zwiększeniu lub obniżeniu dynamiki życiowej. Mówimy tu o działa­niu nastrojów i uczuć. W fazie drugiej (trudno mówić o kolejności, bo­wiem ma ona charakter porządkujący) metabolizm skierowany jest na aktywność ustroju w otaczającym świecie. Tu właśnie pojawia się po­jęcie planu działania i sprawdzania tego działania w oparciu o zasadę sprzężenia zwrotnego. W ten sposób tworzy się myślenie przyczynowo- skutkowe. Kontakt ze światem zewnętrznym, jak i z własnym środowi­skiem wewnętrznym, nie jest tu tak bezpośredni jak w pierwszej fazie, gdyż ustrój (człowiek) nastawiony jest na plany zadań życiowych i oce­nę efektów ich realizacji. W tym momencie człowiek zaczyna filozofo­wać i staje się prakseologiem, tworząc sobie świat sztucznie wyobrażo­ny w postaci pojęć ogólnych (świat uspołeczniony w świadomości spo­łecznej).

ROZWOJOWA SZANSA

Może być ono rozwo­jową szansą, jeżeli potraktujemy je pozytywnie. Oddaje to charakter twórczej postawy człowieka wobec środowiska, którą charakteryzowa­ła H. Radlińska.A. Kępiński stworzył teorię tzw. metabolizmu informacyjnego. Jej struktura zbieżna jest z metodą myślenia pedagogicznego, którą przyję­liśmy w opisie pracy socjalno-wychowawczej. Według A. Kępińskiego istotą życia ustrojów żywych tworzących tzw. układy otwarte jest me­tabolizm. „Żaden atom w ustroju nie pozostaje długo ten sam. Póki ustrój żyje, istnieje przepływ substancyjno-energetyczny między nim a środowiskiem zewnętrznym, stała jest określona struktura, plan gene­tyczny. Ustrój jednak, aby zdobyć energię potrzebną do życia, musi orientować się w otaczającym świecie, dlatego już na najniższych szczeblach rozwoju — obok metabolizmu energetycznego — pojawia się metabolizm informacyjny, który polega na wymianie informacji między ustrojem a środowiskiem”. Dodać do tego należy, że metabo­lizm informacyjny ma dwie fazy.

STAŁE PODTRZYMYWANIE

Istnieje chyba tylko jedna odpowiedź, mianowicie  - funkcje niższe. Rozwój nie może być stałym podtrzymywaniem status quo, nie może być stabilizacją, home­ostazą, przystosowaniem do przeciętnej rzeczywistości. Przeciwnie — musi być przekraczaniem tej rzeczywistości, przekraczaniem pozio­mów niższych na korzyść wyższych. Rozwój nie może być tylko zmia­ną faz, musi być zmianą poziomów. Ciągłe przystosowywanie się do codziennej rzeczywistości nie jest wyrazem postawy autentycznie ludz­kiej. Wyższą postawę wyraża prospekcja, przewidywanie, planowanie przyszłości. Ale w tym planowaniu przyszłości musi być wizja własne­go rozwoju i rozwoju innych, z uwzględnieniem starości, choroby i śmierci”.W świetle przyszłego, przed pracownikiem socjalnym-wychowawcą stoi zadanie zmiany, a nie utrwalania pewnej sytuacji. Zmiana ta okre­śla się zmianą poziomu życia, sposobu jego planowania, stosunku do innych ludzi. Są to obiektywne cele pracy socjalnej. Na tle świadomo­ści zmienności rzeczywistości rodzi się świadomość umiejętności czło­wieka, który uczy się z tego korzystać, a nawet wpływać na przebieg tego procesu. W tej perspektywie cierpienie jest czymś naturalnym nie musi być traktowane w sposób negatywny.

SIŁA PRZEMIANY

Siła przemiany zależy od indywidualnego podejścia do rzeczywistości oraz od stosunku innych do człowieka, który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej. K. Dąbrowski dostrzega możliwość wzmocnienia jednostki poprzez ujawnienie tkwiących w niej możliwo­ści wyjścia z kryzysu. Teoria naukowa musi implicite zawierać tę moż­liwość, aby stać się tym czynnikiem środowiska, który przyczyni się do rozwoju. Walka o własny sposób widzenia rzeczywistości może być szansą pokonania trudności pod warunkiem, że zaakceptuje się jej regu­ły. Takie wyzwanie rzuca teoria dezintegracji pozytywnej przedstawia­jąc i prezentując pewne reguły. Rozwój człowieka nie jest łagodnym, stopniowo ewoluującym proce­sem. Czasem, by osiągnąć jego wyższy poziom, musi dojść do zni­szczenia dotychczasowych struktur, po to by mogły powstać nowe. Nie­rzadko odbywa się to w burzliwy sposób. Zjawisko to K. Dąbrowski określał jako dezintegrację pozytywną. „Jeżeli zgodzimy się” — pisał — „że droga rozwoju prowadzi poprzez dezintegrację pozytywną i integra­cję cząstkową wtórną pozytywną, to musimy zapytać, co w rozwoju winno być poddane dezintegracji pozytywnej [...].

W WYNIKU KONFRONTACJI

Przytaczając i omawiając poglądy A. Kępińskiego i K. Dąbrowskie­go wykraczamy poza pedagogikę społeczną. Jednakże humanistyczny walor ich wizji człowieka zbliża je emocjonalnie do sposobu myślenia H.    Radlińskiej i A. Kamińskiego. Równie istotne jest przekonanie, że człowiek może pokonywać trudności, jakie piętrzy przed nim jego śro­dowisko. Psychologiczna koncepcja człowieka jako istoty rozwijającej się (zawierającej w sobie możliwość przemiany fizycznej i duchowej) współgra z twierdzeniami pedagogów społecznych, że istotą wychowa­nia jest wspomaganie rozwoju człowieka, który nie tylko ulega środo­wisku, ale powinien i może je przekształcać.K. Dąbrowski jest twórcą teorii dezintegracji pozytywnej. Powsta­ła ona w wyniku konfrontacji teorii psychologicznych z praktyką lecze­nia nerwic (uznawanych często za choroby psychiczne). Oprócz walo­rów poznawczych zawiera w sobie intencję pomocy i ujawniania war­tości tam, gdzie w opinii wielu trudno byłoby się ich doszukiwać. Isto­tą poglądów K. Dąbrowskiego jest próba uzasadnienia konieczności przeżycia stresu i stawienia mu czoła po to, by uświadomić sobie war­tość samego siebie.

POŚRÓD BADACZY

Pośród badaczy pracujących z ludźmi, u których wystąpiły poważne zaburzenia psychiczne objawiające się kłopotami z radzeniem sobie w kontaktach z innymi, wyróżnili się K. Dąbrowski i A. Kępiński. Ich poglądy różnią się od tradycyjnego podejścia klasyfikującego zachowa­nia patologiczne jako kategorie schorzeń psychicznych, takich jak np. schizofrenia czy psychopatia. Kategoryzacje takie posiadają duży walor jako opis stanów i nawyków ludzkich; pomagają określać powody pew­nych zachowań, jednak przyczyniają się także do utrwalania się przeko­nania o ich nienormalności w negatywnym sensie tego pojęcia. Takie podejście do człowieka w trudnej sytuacji życiowej (społecznej bądź psychicznej) budzi sprzeciw. Być może należy przyjąć, że pojęcie „nie­normalności” czy „braku odpowiedzialności za własne życie”, „nieu­miejętności życia” są wynikiem myślenia zmierzającego do opisu i opracowania skutecznych metod pomocy, lecz gdy rzecz dotyczy dzia­łania (terapii), to przejęcie się nimi utrudnia otwarte podejście do pro­blemu i wymusza sztuczność podziału na tych, którzy dają, i tych, któ­rzy muszą brać, choć chętnie by tego nie robili.